Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/141

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Użalić mogę wiatrom pełnym woni,
I o niej tylko myśleć, i w mym rymie
Jej tylko jednej godnie sławić imię! —



Sonet 77.


Do hrabiego Orso d’Anguillara, pocieszając go w niemożności znajdowania się na jakimś turnieju.

Ursie! niech nawet źrzebca twego kroki
Ktoby powstrzymać w pędzie chciał, to przecię
Stawi się duch twój przy zaszczytnej mecie,
Ku której lot go myśli gna wysoki.
Więc przeciwnościom serce staw z opoki —
Gdyż, choćbyś nie chciał, wieniec skroń oplecie
Wszędzie i zawsze temu, kto po świecie
Jak ty swą sławą wzniósł się aż w obłoki.
Dość niech twój rumak na czas w szranki wbieży,
Swą krwią szlachetną, która wszystkim znana,
W bój najdzielniejszych wyzwać rad szermierzy,
I niby mówiąc: „we mnie mego pana
Wola jest, dzielność i rycerska wiedza —
Lecz mię on jeszcze żądzą walk wyprzedza!“ —



Sonet 78.


Podobno do Boccacia.


Iżeśmy nieraz wykazali oba,
Jak jest nadziei ziemskich tór zwodniczy,
Więc ku Najwyższej prosto Wszechsłodyczy
Iść tylko odtąd niech się nam podoba.
Łąką jest niby ziemska nasza doba,
Wśród której w kwiatach wąż kusiciel syczy,
Rad, gdy zwiedzionej przez siebie zdobyczy
Duszę oplątał zwątpieniami Hioba.
Więc, jeśli, zanim śmierć cię w ciemność wchłonie,
Spokój zapewnić sobie pragniesz mądrze.
Nie idź za tłumem, lecz w wybranych gronie
— Bratku! — powiedziećby mi można — skądże
Drugiego tobie uczyć drogi, kędy
Sam błądzisz, własne swe kochając błędy. —



Sonet 79.


Okienko, w którem w swe świetlane oczy
Dozwala patrzeć Laura — dnia królowa,