Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/102

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nie, nie, wszelką krzywdę raczej.
Lecz tę jedną któż przebaczy,
Że pozdrowienie wzięto mu Anioła,
Który gdy błogo zawoła,
Prosto ku cnocie biegnie duch prostaczy?
Ztąd mię pocieszyć w smutku mym najpewniej
Zdoła to tylko, co do łez rozrzewni!

Bo jak nie płakać, gdy mi wiecznie pono
Wdzięczna postać jej jest wzięta,
I pieszczone jej rączęta.
I, czy to spojrzy dumnie czy się śmieje,
Rozkoszna oczu jej i ust ponęta,
I dziewicze śnieżne łono
W którem uczuć skarb złożono!
O! precz z mej drogi góry wy i knieje!
A nuż stracić mam nadzieję
Ujrzeć ją, nim w grób się schylę?
Próżno bowiem choć na chwilę
Chwiejnaby chciała kusić mię otucha!
Jam już zwątpił w głębi ducha:
Czym godzien tego w czem jest Nieba tyle,
W czem szczytnych myśli spoczął zbór wspaniały,
I kędy radbym mieć przybytek chwały?

Pieśni! gdy w lubej ustroni
Ujrzysz kędy dziewczę hoże,
Gdy swą dłoń, ku tobie może,
Od której tylem jest daleki, skłoni —
Nie waż się dotknąć tej dłoni —
Tylko w klęczącej powiedz jej pokorze:
Że mię u stóp swych wprędce będzie miała
Żywym, lub choćby tylko tchem bez ciała! —



Sonet 30.


Do Ursa (Orso) hrabiego Anguillary. Możny pan ten był wielkim przyjacielem poety. Za jego to powodem Petrarka uwieńczony został na Kapitolu.

Ursie! wszelakich precz wód wzdęte słoty,
Których się chętnie każdy brzeg pozbywa,