Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/095

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    Jakbądź więc oczy moje, w łzach mi toną
    Od strzał, od których cierpienie
    Po stronie serca najdotkliwsze bywa —
    To przecięż woli mojej nie odmienię,
    Gdyż prosto w oczy wyrok mi rzucono —
    Z nich dusza tęschni, niech też dusza tkliwa
    Z nich swoje rany obmywa.

    Choć sam wbrew sobie staję w myślach srogi,
    (Jak gdy w pierś własną z rozpaczy
    Miecz ukochany grąży Dydo krwawa);
    Jednak swobody nie chcę znać — niech raczej
    Cierpię, bo nie znam prostszej w niebo drogi,
    Ni też w pewniejszej łodzi się nie stawa
    Tam, kędy króluje sława.

    Wy, którym chwila brzask zawdzięcza owa,
    Gdy Laura światu się iści,
    Z duszy wam gwiazdy niosę cześć przewodnie!
    Gwiazda to także. Jako laur wśród liści,
    Swój kwiat czystości wiecznie świeżym chowa;
    I zdala od niej tchnienia lub pochodnie,
    Trawiące serca mniej godnie.

    Chcieć poświęconym zostać wieszczeni dla niej,
    By wielbić ją nieskończenie,
    Dłoni, dość godnej dzierżyć pióro, niema!
    Bo ni w pamięci ludzkiej znajść wspomnienie
    Cnót tak rozlicznych, wdzięków tylu, ani
    Wysłowić mową władzę, co oczyma
    Serce w zamknięciu mi trzyma.

    Pod słońcem niema nic w tak wielkiej cenie
    Miłość, jak ciebie o pani! —



    Sestina II.


    U zielonegom dziewczę ujrzał lauru,
    Bielszą i razem chłodną po nad śniegi,
    Których od dawna nie tknął powiew lata.
    I tylem sługą pięknej złotowłosej,
    Iż mam i mieć jej będę pełne oczy,