Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/093

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    Boskiej nauki głosem tyle wzrusza,
    Że w jej obronie wręcz się miecz dobywa.
    Bowiem przy prawdzie stoi ta pramatka;
    Więc żadna rycerska dusza
    Nie znajdzie godniej walczyć do ostatka!

    Gdyś, wiedzy skarbów nigdy dość nie syty,
    Przerzucać rad szacowne dziejów karty,
    Od czego wcześnie duch ci w niebie tonie,
    Wiesz, że od syna wilczycy rozżartej
    Aż do Augusta, któremu w zaszczyty
    Tryumfujące trzykroć kwitło skronie,
    Rzym stawał chętnie w cudzych krzywd obronie —
    Iż zawsze krew swą niezbyt wiele ceni!
    Więc i dziś czyż mu jest wina,
    Że krwią szafować w mądrą myśl poczyna,
    By byli pomstą winni krzywd spłaceni,
    Z pomocą Maryi Chwalebnego Syna?
    I czyż myślicie: że się wróg wymyka
    Od śmierci wśród krwi strumieni,
    Jeśli Pan wzmacnia jego przeciwnika?

    Wspomnij zuchwały zamach Kserksesowy,
    Kiedy chcąc zgwałcić naszych ziem krawędzie,
    Mostem znieważył dumne wód kotliny —
    A licznych mężów zgon ci widny będzie,
    I w łzach żałoby liczne Perskie wdowy,
    I krwią spławione wały Salaminy.
    I nie tej chwili wspomnienie jedynej,
    W której nieszczęsny najazd wytracano,
    Brzmi wrogom śmierci jak najwcześniej —
    Lecz i Maraton, i śmiertelne cieśni
    W których Leonid z garstką tkwił wybraną,
    I tyle innych które znajdziesz w pieśni.
    Ztąd wielce czas jest, przed zrządzeniem Bożem
    Ugiąć i myśl i kolano,
    Iż tak chwalebnych spraw doczekać możem!

    O pieśni moja! leć w Italskie strony!
    Ich brzegów oczom moim nie zakrywa
    Morze, ni góra, ni rzeka,