Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/076

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Część tej melodyi słodkiej początkowa
O Pani moja! tchnie Niebiańską Chwałą. (Lau)
Ku dziełom wzniosłym zawsze mię wzmacniało,
Żeś w dalszym ciągu wspaniała królowa. (He)
Lecz „milcz“ (Tu) powiada zakończenie słowa —
„Sławić ją godnie, twoich sił zamało.“ —
Tak, samo imię jej, (bo dość już, gdyście
Wezwali Laury), uczy czci i chwały (Laudure e reverire)
Dla tej, co godna hołdów ziemi całej.
I tylko Feb jest gniewny, że wieczyście
Sławiąc te jego wiecznie świeże liście.
Język się człeczy stał zarozumiały. —



Sonet 6.


Niby się tu poeta, jednoczy z Apollinem, ścigającym Dafnę.



Szał się udziela serca mego trwodze,
W pogoni za tą, co chcąc być daleka
Miłości więzów błogich, tak ucieka.
Że biegnąc za nią, zda się wolno chodzę!
Im bezpieczniejszej chcę ją zakląć drodze,
Tem mniej mię słucha; ani na mnie czeka
Ni mię odpycha; gdyż ją z władzy człeka
Amor, zwyczajem swym, rozkiełznał srodze.
Lecz znów, gdy ściągnie cugle przewodniczę,
Mnie w swej przemocy ma, i choć nie życzę
Iść, do zabójczej wiedzie mię przemiany,
Na to, bym dobiegł lauru, zkąd zerwany
Owoc, mający w smaku swym gorycze,
Raczej niż goi, jątrzy serca rany! —



Sonet 7.


Do któregoś z przyjaciół.


Łakomstwo, gnuśność i próżniacze łoże
Wszelką ze świata duszy moc wygnały —
Przez co, zbłąkaną z drogi swej wspaniałej
Przyrodę naszą, łatwo cielsko zmoże.
Ztądto wszelakie z Niebios błogie zorze
Tak swój straciło dla nas urok cały,
Iż się dziś liczy za dziw godny chwały:
Kto z Helikonu zdrój wywołać może.