Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/075

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Sonet 3.


Do Laury. Żali się w nim poeta, że w dzień Wielkiego Piątku poraz pierwszy ujrzał był kochankę.

W ten dzień, któremu Bóg, promiennej treści
Przez litość ujął, najniespodziewaniej
W on dzień zostałem pojman; bowiem pani,
Pęto się dla mnie w twoich oczach mieści.
Dzień mi niewczesny zdał się do niewieściej
Walki z miłością — obojętny dla niej
Szedłem bezpiecznie; — ztąd ból co mię rani,
Pośród powszechnej począł się boleści.
Miłość mię zeszła gdym był rozbrojony,
W serce mi wbiegłszy wprost przez oczy obie
Szlakiem, zkąd tylko ujście łzom zostało.
Przeto nie było szlachetnie z jej strony
W tym stanie Lauro ranić mię, a tobie,
Coś zbrojna, choćby nie pogrozić strzałą. —



Sonet 4.


Mistrz dzieła cudu, łączącego składnie
Kunszt z przezornością w nieskończonej mierze,
Co stworzył jedno i drugie półsferze,
I w nich Jowiszem nie zaś Marsem władnie[1],
Zstąpiwszy dobyć długo skrytą na dnie
Prawdę, by z Pismem mogła wejść w przymierze,
Jana i Piotra wprost od sieci bierze,
Gdyż im dział w niebie z Jego rąk przypadnie.
Sobą, nie głośny Rzym, lecz cichuteńki
Darząc Nazaret, zawsze On i wszędzie
Pokorę lubił wynieść zaniedbaną.
Dziś również z Łaski Jego słynąć będzie
Gród skromny. Przeto wznieśmy Panu dzięki
Z miejsc, gdzie tak piękną panią światu dano! —



Sonet 5.


Do Laury. W pierwotworze jest on igraszką imienia Laury, w połączeniu z czcią oddawaną niegdyś laurowi. Anagram w Sonet ten wpleciony, ma następujące brzmienie: Lau (da) Re (al stato e) Ta (ci).

Ilekroć westchnę, chcąc, by imię brzmiało
Które mi Amor wryte w sercu chowa,

  1. To jest łaskawie, nie zaś surowo.