Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/048

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wszystkich dbałych o dobrą jego sławę, prawie ze łzami go zaklinał, żeby się nie gubił „do zachcianek ciemnego gminu powagę wiedzy swej zniżając.“ Nastręczał mu nawet przedmiot, jak mniemał, o wiele jego geniuszu godniejszy — miało to być Porwanie Ganymeda. Wiemy też dalej, że Dante Komedyę swoją po łacinie zacząwszy — jedną razą, bez namysłu — nie, źle mówimy — raczej po namyśle głębokim, całą tę robotę w ogień rzucił. Więc kiedy mimo wszystkich zniechęcających go do tego wpływów, pomysłu swego się nie wyrzekł — to musimy pochylić przed nim czoło — bo on, w tym wiekopomnym utworze, bez żadnej wątpliwości, wprost chciał być synem ducha bogobojnej swojej Toskanii. Więc kiedy czytamy w jego Biesiadzie (Convito) wszystko, co on ku uczczeniu rodzinnej mowy swej wygłasza — to musimy przyznać, że i tu wiedział, czego chciał — a raczej chciał tego, co wiedział, że było rzeczą godną i jego geniuszu i obywatelskiej cnoty.
Inaczej nieco, inni dwaj. — Bokkaczio, niewątpliwie także język swój ukochał, po części może wzorem Dantego, w którego rzec można zabobonnie wierzył — ale więcej podobno z przyczyny, że to był oraz język dworu drogiej sercu jego Fiammetty; za to też. i myśl jego, jednocześnie swawolę Neapolitańską ukochała, i wtem jest on nieodrodnym potomkiem bajarzy, Palermitańskiego niegdyś, jak już widzieliśmy, pokroju. Co do Petrarki — darmo go tu bronić. Łacinnikto był doszpiku kości. Dantego nie lubił i nieuznawał, i tylko wpływem LaUry stać się mógł tym, jakim go dziś znamy. Ani on Toskańczyk, ani Sycylijczyk. Tęsknota duszy kochać mu kazała, potrzeba serca śpiewać go zmusiła; że zaś miłosne swoje zachwyty i cierpienia rad był wszystkim kochankom przystępnemi uczynić — tedy, rzecz jasna, uje mógł do tego użyć łaciny, bo ta na rozum raczej niż na serce chorowała, ci zaś co uczuciom powszednim w prostocie ducha hołdowali, ani ją umieli, ani o nią dbali. Ale tu już nie miał wyboru, tylko albo Prowansalem się zrobić, lub pozostać Włochem. Wybrał drogę pośrednią. Przypuszczam, że sława Dantego, którą przyćmić skryte miał pragnienie, mogła go skłonić, że w „języku pospolitym“ popisu dla uzdolnienia swego w tym kierunku szukał; bo co do Laury, był jej ten język, z przyczyny pobytu dworu Papiezkiego w Awinionie, na równi prawie z francuzczyzną, rodzimym. Formą jednak Petrarka całkowicie do Prowansalów przystał, co zresztą, dziedzicznie, od lat niepamiętnych, jakeśmy to już widzieli, we Włoszech robiono. Ale też Włosz-