Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/042

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ciele, ostrą znalazł włosiennicę. Ten cios. w jednej chwili najcenniejszego pozbawiający go skarbu; to niespodziane odkrycie tyle surowych obyczajów u osoby pozornie światowej; przekonanie wreszcie, że ostrością pokuty nie swoje okupywać musiała winy, tak piorunująco na niego podziałały, że majętności wszystkie na przytułki i szpitale rozdawszy, w łachmany się na urągowisko przyodział, i poszedł na tułaczkę tęskną po świecie, z prostaczkami i nędzarzami tylko obcując — obłąkanego nawet udając, ażeby, pod tą szatą przybraną, surowe najmożniejszym ludziom wypowiadać mógł prawdy. Był to zresztą nie małego znaczenia poeta — jak o tem jeszcze na innem miejscu powiemy; po nim to pozostało słynne „Stabat Mater.“ Często płaczącym go widywano; na zapytania zaś odpowiadał wtedy: „Tego płaczę, że Miłość jak należy kochaną na ziemi nie jest.“

Oczywiście, mowa tu o Miłości, będącej przystanią ciszy dla serc bez ratunku rozdartych, czy też, mówiąc po dzisiejszemu, zachwianych umysłów, — dla której rozkosz staje się cierpieniem, a cierpienie rozkoszą — słowem, o takiej, w której, zdaniem Ś-tej Teresy „umiera się z nieumierania,“ — i oczywiście także daleko do niej owemu nadobłocznemu zachwytowi Dantego, a jeszcze dalej prawie całkiem ziemskiemu uczuciu Petrarki. Niemniej, to ostatnie nawet oczyszczeniem jest duszy—ta zaś, co je pobudziła, niewątpliwie przynajmniej życia jednego stała się mistrzynią. — Tak to nawet pojmowali współcześni, w prostocie ducha którą uszanować należy — bo ona streszcza w sobie głęboką Wiarę w Słowa Zbawiciela: „Ze dużo ma być przebaczone tym, co dużo kochają.“ — Oto, na lat parę przed zgonem Petrarki. Mnich jakiś Dominikan[1], o czystości uczucia prawiąc, nie wahał się z Kazalnicy powiedzieć co następuje: Wiedzcie to bracia, że dotąd jeszcze żyjący Mistrz Petrarka, miał kochankę duchową imieniem Laurę. Ta, kiedy umarła, jeszcze jej się stał wierniejszym — całe zaś życie i po zgonie jej tak rozgłośnie ją sławił, że już ona chyba wieki żyć będzie. To, co się tyczy ciała, A co do duszy, to za tę tak długo i gorąco się modlił, tyle z myślą o niej dobrego zdziałał, — że gdyby była najgorszą nawet na świecie kobietą, jużby ją uczynkatemi[2] wykupił z rąk Szatana. Ale przecięż wszystkim jest wiadomo, że i bez tego umarła prawie Świętą.“

  1. Szczegół ten podaje Tiraboschi, w Historyi Literatury, Tomie IV. ks. 3.
  2. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – uczynkami temi.