Strona:PL Faleński-Meandry.djvu/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Jeść możesz, jak się tobie podoba —
Lecz się ubieraj tak — jak chcą drudzy.


106.

— Chcecie bym pracował? Chcecie,
Bym, jak prości miał ludziska
Ręce czarne? Cóż mi zyska
Cześć sąsiadów? Jam w powiecie
Znany był. Więc mam też przecię
Obowiązki stanowiska.

Wstąpmy tam na piętro trzecie...
Strzecha wcale chuda, niska —
Zwierciadłami za to błyska
Salon strojny. Jednak śmiecie
W kątach — lecz od czegóż przecię
Obowiązki stanowiska?

Tam, do ślubu, któż w karecie
Grzmi, aż błoto w oczy pryska?
Jakaś dama. Patrzę z bliska —
Córka stróża... — „Niech mi dziecię
Raz użyje! Człek ma przecię
Obowiązki stanowiska”.


107.

Mania, to wcale klacz nie tęga!
Więc Jaś ją wybił zuchowato.
Poczem, znudzony czasu stratą,
Znów jej wędzidło w buzię wprzęga —
Lecz chce, by wprzódy, ta ciemięga,
Jeszcze go przeprosiła za to.

Ta w płacz. O! słuchaj moja mała —
Dam ci pociechę nie zrównaną —
Mów ją z pacierzem twym co rano: