Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Plan taki, jaki nigdy nie powinien w głowie
Narodzić się! Posłuchaj, matka ci opowie,
Jakkolwiek język niewiast, które ściga w świecie
Oszczerstwo, za zbyt gorzki uchodzi, co przecie
Uważam za niesłuszne. Czyn niech będzie miarą!
Gdy wart jest nienawiści, niechże się z tą karą
I spotka; jeśli nie jest tak, to czemu, czemu
Nienawiść? Mnie za żonę ojcu dał twojemu
Tyndarej — dał nie po to, bym ja umrzeć miała.
Lub ta, którą zrodziłam. A tu on, ta chwała
Helleńska, pod pozorem, że ją Achillowi
Chce oddać za małżonkę, córkę mą wyłowi
Z domostwa, do aulidzkiej powiedzie przystani,
Ażeby u ołtarza mord popełnić na niej:
Bielutką przeciął szyję mojej Ifigenii.
I gdyby to był zrobił, myśląc, że odmieni
Tą śmiercią jakąś klęskę, że miasto w ten sposób
Od wroga uratuje, że najdroższych osób
Ocali przez to życie, poświęcając jednę
Dla wielu, juścić pojąć mogłoby to biedne
Me serce! Lecz on córkę, ten ojciec okrutny,
Śmiał gubić dla Heleny, dla tej dziewki chutnej,
Dla której mąż zdradzony nie mógł znaleźć kary,
Lecz jeszcze jabym zniosła ciężar tej ofiary,
Choć tak on mnie pokrzywdził, jeszcze jabym wtedy
Małżonka nie zabiła, lecz do jednej biedy
Dołączył mi on drugą: W małżeńskie mi łoże,
Wróciwszy, prorokinię wprowadził, że w dworze
Tym samym obok siebie dwie żyły kobiety:
Niewieście brak rozumu, przyznaję niestety!
Gdy mąż takiej niewiasty grzeszyć sobie pocznie,
Pogardzi swem małżeństwem, i ona bezzwłocznie