Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/370

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ten skrycie
Ucieczką ratuje życie,
Ten na wiek wieków
Odchodzi,
Ten we krwi brodzi,
Płynącej z ran,
Ten się od śmierci wyprasza,
Błagalną podnosząc dłoń.
Rozbiegła się czeladź nasza
Pośród zamkowych ścian.
Ale daremnie:
Jedni tam w cieni
Padli oszołomieni,
A inni bez tchu już leżeli
Na twardej ziemi pościeli...
W te śmierci ciemnie
Zjawi się nagle biedna Hermiona,
W czas, kiedy matka rodzona
Miała we krwi swojej paść.
I oni,
Jak twe kapłanki, Bachu,
— Jeno bez tyrsu w dłoni —,
Za górską łanią,
Wskróś leśną haść
W pogoni,
Dziko się rzucą
Na nią
I zamkną w królewskim gmachu.
Potem do córki Zeusowej,
Do swej ofiary,
Powrócą!
Ta jednak znikła z komnaty