Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/343

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PRZODOWNICA CHÓRU.

Oto nadchodzi twój brat,
Przygnębion śmierci wyrokiem,
Który na niego dziś padł.
Idzie ich dwóch —
Pylades przy nim się trudzi,
Człek najwierniejszy z ludzi:
Jak brat rodzony,
Pewny, niepłony
Druh,
Swym go podpiera bokiem,
Słabym kierując krokiem.

ELEKTRA.

Ze łzami patrzę na to, że już tak nad grobem,
U stosu, bracie, stoisz, że żadnym sposobem
Od śmierci-ś się nie wyrwał. Ta dola! Ta męka!
Ostatni raz cię widzę i serce me pęka!

ORESTES.

Nie będziesz ty mi cicho, nie dasz-że spokoju
Niewieścim narzekaniom? Juścić pełen znoju
Jest los nasz, [ale przecież znosić nam wypada
Konieczność naszej doli, a nie wołać »biada!«]

ELEKTRA.

Jak milczeć, gdy już gaśnie dla nas światło boże,
Gdy już go nie ujrzymy w tym ziemskim przestworze?

ORESTES.

Nie morduj! Argejczycy już mi dość sprawili
Katuszy! Chciej zapomnąć o tej strasznej chwili.