Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/256

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Lissa przewściekła!
Jej, kraju łez!
Żal mi cię, starcze! Ten żałosny kres!
Jej, żal mi jest wielki
Tej biednej matki,
Tej karmicielki,
Co tak napróżno rodziła
Swe dziatki...
Patrz! patrz! O zatrząsł się dom,
Dach się zapada,
Wszelka się rusza
Posada!
Jakiej-ż to burzy poddaje się tchom!...
Co robisz, synu Zeusza?!...
Zda się, że ogrom Piekła
Zamierzasz zwalić, dzikim szałem tknięty,
Na domu fundamenty.
Jak ongi zwaliła
Pallada
Na głowę Encelada!

Z pałacu wybiega

SŁUGA.

Siwi starcowie!

PRZODOWNIK CHÓRU.

Cóż mi wołanie twe powie?

SŁUGA.

W pałacu strasznie się składa  —  —

PRZODOWNIK CHÓRU.

Już tu zbyteczna twa rada  —  —