Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/254

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z błędnych oczu błyskawicą strzela wokół, jak on ryczy,
Jak on chrapie przeraźliwie, niby jaki potwór byczy,
Gdy na rogi brać jest gotów, jak Tartaru wzywa córy!
Wnet zatańczy on mi lepiej, tak mu zagra strach ponury!
Wróć na Olimp, ma Irydo, skieruj tam swe wdzięczne stopy,
A ja w progi Heraklesa chyłkiem wśliznę się w te tropy.
(Znikają).

CHÓR.

Raty! Przeraty! O biada!
O jęcz-że, ty grodzie, jęcz,
Gdyż, jak podcięty wręcz,
Kwiat twój dziś pada,
Syn Zeusowy!
Biedna-ś, Hellada!
Oto dziś stracisz swego dobroczyńcę,
Władzę mu głowy
Odbiera szał:
Obłędne wyprawia młyńce,
Tańczy, choć niema nikogo,
Coby do tańca mu grał!...
Złowrogo
W okrutnej, zabójczej grozie
Zajeżdża na swoim wozie
Zagłada —
Konie ościeniem popędza
I jedzie ku ludzkiej biedzie
Ona stugłowa jędza,
Z pomroków nocy zrodzona,
Śród syku wężów jedzie
Kamiennooka Gorgona,
Lissa!
O prędko jakowyś duch