Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/243

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ten ma go, ten go nie ma, lecz wszyscy gotowi
W miłości do swej dziatwy. Tak już jest na świecie.

CHÓR.

Młodość to rozkosz, a starość to brzemię!
Ciężko nas gniecie —
Niczem jest Etny opoka! —
I blask nam gasi śród oka,
Tuli je w gęstą noc!
Bogate azyjskie ziemie,
Ich tronów wspaniałą moc,
Wszystkie złociste pałace,
Gdybym je posiadł, utracę
Za powrót straconej młodości!
Ona we wszystkiem na przedzie,
Skarbem w dostatku i biedzie.
A zato jakże mnie złości,
Jaki mi wstręt w sercu budzi
Zabójcza starość u ludzi!
Oby się w morze zapadło
Niepożądane widziadło!
Oby to martwe ciało
Nigdy przystępu nie miało
Do ludzkich miast i domów,
Jeno tam gdzieś śród ogromów
Powietrznych, jak lotny ptak,
Powietrzny pruło szlak
Na wieków wieki!

*

Gdyby mój rozum posiedli niebianie,
Gdyby opieki
Mądrej odmawiać nie śmieli