Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/162

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A ten ku ciepłym je krajom.
Ku polom słonecznym wiedzie,
Z pokrzykiem lecący na przedzie...
O długoszyje gromady
Chmur towarzyszy! Plejady
Mijajcie i, lecąc wciąż dalej,
Gdzie nocą Orion się pali,
Poniżej skry jego złotej.
Dotrzyjcie do brzegów Euroty
I krzyczcie, że oto do domu
Z grodu Dardana pogromu
Wódz Menelaos powraca!

*

I wy, pędzący przez błonie
Powietrzne swój rydwan i konie,
Przybądźcie, Tyndara synowie,
Wy, co mieszkacie, gdzie mrowie
Gwiazd się promieni na niebie!
Helenie pomóżcie w potrzebie,
Na morza ten smug ciemnosiny.
Na jego posępne głębiny,
Na szał rozhukany odmętu
Pomyślny wiatr dla okrętu
W braterskiej ześlijcie przysłudze.
Niech łoże nie kala jej cudze!
Za spór idajski wszak płaci,
Jakkolwiek wiadomo, w postaci
Przenigdy nie była swojej
Na ziemi zburzonej dziś Troi!
Okrutna ściga ją dola,