Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Włos obciąć, szaty białe na czarne zamienię
I lica paznogciami rozdrapię. Ważenie
Ogromne losów widzę, obie widzę szale:
Powrócę do ojczyzny i ciebie ocalę,
Lab zginę, gdy się podstęp mój wyda. O Pani,
Zeusowa ty małżonko, Hero! Do przystani
Wytchnienia zawiedź ludzi utrudzonych dwoje!
Ramiona te, okrutne dźwigające znoje,
Podnosim ku niebiosom, tam gdzie twój przybytek
Bezlikiem gwiazd się pali! Niechże los mój wszytek
Nie będzie tak nikczemny, o Dyony dziecię,
Kiprydo, coś zwycięstwo piękności wszak przecie
Małżeństwa mego kosztem zyskała!... Mej duszy
Już dosyć dostarczyłaś haniebnych katuszy.
[Me imię barbarzyńcom wydawszy, nie ciało!]
Jeżeli chcesz mej śmierci, spraw, by to się stało
W ojczystej mojej ziemi! Czemu, tak się pyta
Otwarcie moja warga, ty, nigdy niesyta
Klęsk ludzkich, do miłostek, podstępu i zdrady
Uciekasz się, do ułud i czarów? Przecz ślady
Twych kroków krwią się znaczą, w dom nieszczęście wnoszą?
Największą tybyś ludzi darzyła rozkoszą,
Gdybyś się miarkowała.. To mówię ci szczerze..,

CHÓR.

O ty, co swoje leże
Wijesz śród gęstwi drzew,
Pośród cienistych krzaków,
Skąd ku nam się bierze
Rozbrzmiewający twój śpiew,
Ty, najdźwięczniejszy z ptaków,
Co, w żalu nieutulony,