Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jednakiej uczestnicy, jeśli Bóg pozwoli,
Ujść razem do ojczyzny z barbarzyńców ziemi.

GONIEC.

Tak stanie się, mój władco! Lecz jakże marnemi
Wszelakie są proroctwa! Jaki kłam w nich siedzi!
Ni z ognia nie otrzymasz zdrowej odpowiedzi
Ani też z głosu ptaków. Głupie zawsze będzie
Mniemanie, że nam ptactwo przynosi w tym względzie
Jakowąś, mówię, korzyść. Kalchas ani znakiem
Ni słowem wojsk nie ostrzegł, chociaż wiedział, w jakiem
Znalazły się nieszczęściu, dla czczej ginąc chmury.
To samo i Helenos. I trojańskie mury
Rozpadły się nadarmo. Powiesz, że milczeli,
Ponieważ Bóg zabronił im mówić... Jeżeli
Tak ma się z oną sprawą, to po cóż wróżbiarze?
Ofiarą trza uprosić bóstwa, by nam w darze
Pomyślność zesłać chcieli, zasię z prorokami
Dać spokój... Toć to wymysł dla chleba, a mami
Człowieka! Żaden leniuch, słuchający wróżby,
Nie zebrał dotąd bogactw. Najlepsze nam służby
Spełniają li zaradność i rozum — ot, tyle!

PRZODOWNICA CHÓRU.

I ja tak samo myślę. I ja się nie mylę,
Gdy mówię razem z starcem, że śród swoich progów
Najlepszą ma wyrocznię, kto ma łaskę bogów.

HELENA.

I owszem!... Tak, jak dotąd, dobrze ma się sprawa,
Choć mała z tego korzyść, że jestem ciekawa
Dowiedzieć się, jak z Troi uszedłeś, to przecie
Rad słyszy druh, co druha spotkało na świecie.