Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PRZODOWNICA CHÓRU.

Jeżeli was w przyszłości losy nie zawiodą
Najlepszą to za przeszłość będzie wam nagrodą.

GONIEC.

I ja tę waszą radość chcę podzielić szczerze,
O, widzę ją. lecz nie wiem, skąd się powód bierze.

MENELAOS.

Mój stary! radzi słyszym i rozmowę twoją.

GONIEC (wskazując na Helenę).

Nie ona-ć to sprawczynią naszych klęsk pod Troją?

MENELAOS.

Bynajmniej! Bóg mamiące zesłał nam widziadło:
Obłoczną jakąś postać trzymać nam wypadło.

GONIEC.

Co? Nasze to nieszczęście z obłoku się wzięło?

MENELAOS.

Tak jest, to było Hery i trzech bogiń dzieło.

GONIEC.

Ta żywą jest istotą? Co? I twoją żoną?

MENELAOS.

I owszem, prawdę-ć tobie daję potwierdzoną.

GONIEC.

O córko! Jak przedziwną jest istota Boga
I jakże niezbadaną? Wszelka życia droga
Od jej tylko kierunku zależy. Są ludzie,
Co z znojem muszą walczyć, inni, chociaż w trudzie
Przenigdy nie bywali, marnie giną przecie,