Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


MENELAOS.

Przyjazne szlij nam widma, Hekate świecąca!

HELENA.

Nie z widm ci ja przydrożnej bogini tysiąca.

MENELAOS.

Dwu niewiast ja małżonkiem przecież być nie mogę.

HELENA.

A którąś-że to drugą wziął na życia drogę?

MENELAOS.

Tę, w grocie tam ukrytą, z Frygii przywiezioną.

HELENA.

Ja tylko, żadna inna, jestem twoją żoną.

MENELAOS.

Czy zmysły mnie odbiegły? Bielmo jakieś mroczy?

HELENA.

Małżonki nie poznajesz, patrząc w moje oczy?

MENELAOS.

Pewności nie mam żadnej, choć ta sama postać.

HELENA.

Przyglądnij się, gdzież lepszych ci dowodów dostać?

MENELAOS.

Podobnaś! tak, zaprzeczać ja się nie ośmielę.

HELENA.

Nad oczy twe gdzież lepsi są poręczyciele?

MENELAOS.

W tem sęk, że druga żona jest tam, w grocie mojej.