Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


EURYSTEUS.

Zabijaj! O twą łaskę błagać nie chcę, zginę!
Lecz miastu, co mnie wolno puściwszy, naocznie
Mej śmierci tu nie pragnie, przypomnę wyrocznię
Pradawną Loksiasza, która mu w przyszłości
Pomoże wbrew wszelakim nadziejom. Me kości
Pogrzebcie, gdzie chcą losy — w pobliżu świątyni
W Pallenie. Tam ja będę, gdy się to uczyni,
Na waszej leżąc ziemi, przyjazną opieką
Dla miasta, za to wrogiem w przyszłość ja daleką
Zostanę dla potomków Heraklesa, jeśli,
O łaskach zapomniawszy, które stąd wynieśli,
Z hufcami wojsk wielkimi ten wasz kraj napadną.
Patrzajcie! Jaką zgraję gościliście zdradną!
Lecz wiedząc o tem, po co przybyłem w te strony,
Nie trwożąc słów się boskich? Byłem przeświadczony,
Że ponad wszelkie wróżby silniejsza jest Hera
I że mnie nie opuści, wierna mi i szczera.
Lecz ty nie składaj żadnych ofiar na mym grobie,
Nie skrapiaj krwią mogiły. Już ja im to zrobię,
Że zły mieć będą powrót, wy zasię zyskacie
Podwójnie: wam ku szczęściu ginę, im ku stracie!

ALKMENE.

Więc po co jeszcze zwlekać? Jeżeli dla miasta
I dla potomków waszych szczęśliwość wyrasta
Z tej śmierci, jak słyszycie, czemuż tego człeka
Nie mamy zamordować? Co was po tem czeka,
Sam on to przepowiedział i najbezpieczniejszą
Pokazał dla was drogę. Tą śmiercią dzisiejszą.
Choć wróg to, on was zbawia. Taka jego wróżba!
Hej! brać go! Zamordować! A zwłoki niech służba