Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/439

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


(Do służby) Te jedne zwłoki zaraz do domu zanieście!
Drugiego zaś, co chcąc się mścić na naszem mieście,
Z obcymi tutaj przybył, Polyneika ciało
Niepogrzebione wcale wynieść nam przystało
Za krańce naszej ziemi! Niech herold obwoła
Ludowi Kadmejskiemu, że gdyby kto zgoła
Uwieńczyć chciał te zwłoki lub pochować w grobie,
Pokaran będzie śmiercią natychmiast... Zaś tobie
Poradzę, Antygono, idź w swoje komnaty.
Zaprzestań opłakiwać te trzy dzisiaj straty
I w cnocie żyj dziewiczej, aż przyjdzie ta pora,
Gdy ślubna cię z Haimonem połączy komora.

ANTIGONE.

Ach! cóż to za nieszczęścia przyszły do nas w gości?
Ty większej jesteś godzien, ojcze mój, litości,
Niżeli ci umarli. Nie możesz ty przecie
Powiedzieć dziś o sobie, że ciebie to gniecie,
A tamto cię nie gniecie. Nie! wszystko to razem
Obciąża cię niedoli nieudźwigłym głazem.
A teraz się do ciebie zwracam, władco świeży:
[Czy tak mojego ojca wypędzać należy?]
Przecz wnosisz jakieś prawo przeciwko trupowi?

KREON.

Nie mnie to dziś zawdzięczasz, lecz Eteoklowi.

ANTIGONE.

Chęć głupia! Kto jej słucha, w głupca się przemienia.

KREON.

Czy nie jest obowiązkiem wypełniać zlecenia?

ANTIGONE.

Bynajmniej, gdy nikczemne, gdy podłe otwarcie.