Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/434

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Na światło z mroku
Zwiesz,
Z komnat, gdzie los
Bez kija nie da ujść kroku!
Ślepiec ja stary,
Coś z widma, coś z sennej mary,
Czy też z upiora,
Którego śle tu komora
Podziemna!


∗                    ∗
ANTIGONE.

Nieszczęsną niosę ci wieść:
Już synom twoim słońce nie zaświeci
Ni twej małżonce! Nie żyją twe dzieci
Ni ona
Ta niestrudzona
Twych chwiejnych kroków podpora,
Ślepego człeka porada!
Biada, mój ojcze, biada!

OJDIPUS.

O dolo, dolo sroga!
O szczęścia wszystkiego pogrzebie!
Jest po czem narzekać ach!
Jest po kim tonąć w łzach!
Ale opowiedz-że mi, dziecko moje,
Jak poszło ze świata tych troje?

ANTIGONE.

Nie iżbym pragnęła ciebie
Obrażać, ojcze, lub wyszydzać w chwili
Takiego smutku, lecz bratowie mili