Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/421

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jakiż to mroźny dreszcz
Przeszywa kości
Mnie!
Jakiż to wpija się kleszcz
Litości
Na widok matki tej
W mój duch!
Żal mi, ach! żal!
Serce się rwie,
Który któremu z onych braci dwóch
Pierwszy wpakuje stal
W gardzielę?
Który którego krew
Przeleje?
Jej Boże! Co się to dzieje —
Jej, ziemio, ojej! —
Naturze wbrew?!...
Który którego rozściele?
Czyj miecz, czyj grot
Przebije w lot
Ten puklerz ach! brata-wroga?
Nieboga-ć ja, biedna nieboga!
Którego-ż dosięgnie kres?
Na czyje zwłoki
Łez ja potoki,
Gorących łez
Wylewać będę dzisiaj?!...

*

O ziemio, broń!
O ratuj Bóg!
Jeden i drugi wróg,