Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/406

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I ja się też obejdę bez pochlebnych zwrotów,
Bez chwalby z ust człowieka, który jest dziś gotów
Zabijać moje dziecko!... Sam będąc w żywota
Jesieni, chętnie umrę za ojczyznę!... Złota
Pociecho ma! Nim miasto o wszystkiem się dowie,
Nie zważaj, co bezczelnie mówią ci wieszczkowie,
A tylko precz uciekaj z tego kraju! Wszędzie
Obniesie on te swoje nieszczęsne orędzie,
Do siedmiu bram się uda, pułkowniki, wodze
I władze powiadomi. Jeśli go w tej drodze
Uprzedzim, ocalejesz, jeśli nie, to trzeba
Umierać.

MENOIKEOS.

Gdzie mi uciec? Gdzie? Pod jakie nieba?

KREON.

Gdziekolwiek, byle tylko precz stąd, jak najdalej.

MENOIKEOS.

Ty powiedz, ja wysłucham: Gdzie kto mnie ocali?

KREON.

Przez Delfy idź...

MENOIKEOS.

A potem? Powiedz, ojcze, powiedz.

KREON.

W etolski kraj...

MENOIKEOS.

A potem na jaki manowiec?

KREON.

Thesprocki...

MENOIKEOS.

Zali z świętą zetknę się Dodoną?