Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/382

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jeden tylko jest warunek, jakem już poprzednio rzekł.
Że ja będę ziem tych panem, że to mój jest tron po wiek!
Uroszczeniom swym daj spokój, niepotrzebna jest to rzecz —
A ty albo zginiesz tutaj, albo z murów tych idź precz!

POLYNEIKES.

A przez kogo mnie tu ginąć? Czy bezpieczny tak jest on
By nie myślał, że i jemu może miecz zgotować skon?

ETEOKLES.

Jest przy tobie, tutaj, blisko! Widzisz dłoń tę? No i cóż?

POLYNEIKES.

Widzę, zbytek śmierć przeraża, widzę, że go oblazł tchórz!

ETEOKLES.

Więc ruszyłeś z taką chmarą, ażeby jednego zmódz?

POLYNEIKES.

Od zuchwale śmiałych wodzów lepszy jest przezorny wódz.

ETEOKLES.

Ufny-ś w rozejm! Kiedyindziej czybyś taką gębę miał?

POLYNEIKES.

Po raz wtóry. Żądam berła! Mojej ziemi zwróć mi dział!

ETEOKLES.

Tu nikt niema do żądania! Mój tu dom jest! Ja tu pan!

POLYNEIKES.

Chcesz mieć więcej nad swą cząstkę?

ETEOKLES.

Mówię: Precz stąd! Z tego-m znan!

POLYNEIKES.

Wy ołtarze bóstw ojczystych —