Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/378

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Że prawnie postąpiwszy we wszelakim względnie.
Bezprawia jam ofiarą, że mnie wypędzono
Niesłusznie z mej ojczyzny. Powiedziałem pono
Już wszystko, co należy. Słowa prawdy pełne,
Nie trzeba mi ich było owijać w bawełnę,
I prostak i uczony zrozumie je łatwo.

PRZODOWNICA CHÓRU.

Nie jestem wychowaną tak, jak wy, ma dziatwo,
W Helladzie, zrozumiale jednak brzmią (do Pol.) twe słowa.

ETEOKLES.

Gdyby tak każda dusza była tu gotowa
Piękności i mądrości w jednej i tej samej,
Co dzisiaj, dopatrywać się rzeczy, gdzież mamy
Naonczas puste spory? Znikłyby ze świata!
Tymczasem między ludźmi, dla wroga i brata,
Istnieje tylko nazwy, nie rzeczy wspólnota.
Co do mnie, juści, matko, bierze mnie ochota
Powiedzieć bez ogródek, że gdzie gwiazdy wschodzą
Poszedłbym każdej chwili, pod żądzy mej wodzą
Do dnabym ziemi dotarł, gdyby tylko można,
Tak ciągnie, tak porywa mnie ta przemoc zbożna
Królewskiej, widzisz, władzy! Skarb-ci to największy!
A jeśli jest największy, nikt mi nie upiększy
Żądania, bym go zrzekł się. Mając go w swej ręce,
Azali ja go, matko, tak łatwo poświęcę,
By zabrał go kto inny? Za tchórza mam człeka,
Co rad, dla rzeczy marnej, większej się wyrzeka.
A potem wstydziłbym się, by miał wydrzeć bronią
Ten oto, za czem dzisiaj jego myśli gonią,
Ten ziemi pustoszyciel ojczystej!... I Teby
Shańbiłyby się wielce, gdybym, li potrzeby