Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/345

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zali w tej chwili złej
Nowe nieszczęście grozi naszej ziemi?

Wraca

TALTHYBIOS.

Dalej-że, porucznicy, którym poruczono
Pryama spalić miasto! A niechże też płono
Te głownie w waszych rękach nie gnuśnieją! Dalej!
Rozniecać ognie wokół! Niech się Ilion spali,
A powrót nasz do domu wyjdzie nam na zdrowie!
Zaś wy, mieszkanki Troi — bo w mem jednem słowie
Dwa mieszczą się rozkazy —: gdy zagrają rogi,
Gdy wojska naczelnicy dadzą znak du drogi,
Do naw achajskich spieszcie, by odpłynąć z nami...
O chodź, najnieszczęśliwsza między niewiastami,
Staruszko, bo już czeka służba Odysseja:
Do niego cię wyprawia ta losów zawieja!

HEKABE.

Więc ten jest kres mych nieszcześć! Tu koniec niedoli —
O biedna ja niewiasta! Jak mnie serce boli
Opuszczać kraj ojczysty! Głód ilioński gore!
O nogo ty sędziwa! Spiesz się! Spiesz się! Skore,
Acz z trudem, stawiaj kroki! Pragnę się z tem miastem
Pożegnać nieszczęśliwem! O, jak dumnym włastem
Trojański byłeś grodzie między azyjskiemi
Plemiony, a jak prędko gaśnie blask twej ziemi
Chwalebny! Oto płoniesz, a mnie precz stąd wloką
W niewolę!... O bogowie!... Lecz po co z głęboką
Modlitwą k’mm się zwracać? Częstom ich wzywała
A przecież nie słyszeli!... Śmierć dla mnie wspaniała,
Gdy rzucę się w ten ogień, w którym kraj mój ginie!