Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/338

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Gromem ugodzi,
Niech strzaska mu ściany tej łodzi.
Że tak nad nami
Ach! nie ma litości, że łzami
Zalane wiedzie nas precz z naszych krajów
Na służebnice Achajów.
Dla córki Zeusa, Heleny,
Złote zwierciadła bez ceny,
Skarb, co dziewczęta mami,
Wiezie ze sobą król.
Bodajby nigdy śród pól
Nie stanął ojczystych, na łanie
Lakeńskim, ni też w Pitanie[1],
Ani w świątnicy o ścianie
Wykutej w spiżu, ten człek
Ten nierządnicy mąż.
Co Simoisu grąż
Śmiała tak splamić i dom
Zniszczyć trojański po wiek
I srom
Na wielką rzuciła Helladę!

*

Ajaj! Ajaj!
Nowa po nowej na kraj
Wali się klęska! O rety!
Patrzajcie, trojańskie kobiety:
Astyanaksa to zwłoki!
Śmierć Danaowie straszną mu zadali,
Strącili z wieży wysokiej.

  1. Miasto w Lacedemonii, nad brzegiem Eurotasa.