Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/337

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Na jakiś zabłądził manowiec?
Śród jakiej przebywasz strony,
Niepogrzebiony,
Nieukąpany!
Mnie morskie poniosą bałwany
W łodzi skrzydlatej
Do Argos, płodnego w bachmaty,
Tam, gdzie niebieskich dosięgają stropów
Kamienne mury Cyklopów.
W bramach dzieciątek gromady
Łzom, jękom nie dają rady,
Krzyczą: »O raty! przeraty!
Z twoich nas, matko, ócz
Achajska porywa krucz,
Ciągnie nas same w okręty,
By przez błękitne odmęty
Do Salaminy nas świętej
Powieść coprędzej lub tam.
W skalny, isthmijski gród[1].
Sterczący śród fali wód
Dwóch ścieśniających go mórz.
Do onych głaznych bram.
Gdzie już
Właść się Pelopsa otwiera.

*

Menelajowa gdy łódź
Popłynie średziną morza,
Niech wówczas potężna moc boża.
Grom w obie schwyciwszy dłonie,
W egejskie tonie

  1. Akrokorinthos.