Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/229

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Niechże przekleństwo na człowieka spadnie,
Który tak umiał zdradnie
Ubiedz królewską mą panią!
A kiedy z danią
Przyjdzie ofiarną przed pańskie ołtarze,
Niech mu nie spłonie w żarze
Dań ta, z jej krzywdy wyrosła.


∗                    ∗

Mą sprawą
Poznać z tem panią łaskawą:
Już się poczyna biesiada!
Już nowy ojciec z nowym synem siada!
Hej! hej! Parnasu wy skały,
Co do niebieskiej sięgacie powały!
Bach płomiennemi wstrząsa tam żagwiami,
Gdy z nim bachantek gromada
Do nocnych pląsów wypada!
Lecz ty, młodzieńcze, ty nie pójdziesz z nami
W nasz gród!
Raczej masz umrzeć wprzód,
Raczej postradać masz swe życie młode!
Wyszłoby miastu na szkodę
Przyjmować obce przybysze!
Wystarczy mu pan
Co ongi w wspaniałej swej pysze
Dzierżył nasz łan,
Co władał śród naszych pól,
Erechtej, król!...

Z Piastunem wchodzi

KREUZA.

O starcze! Erechteja ty ongi piastunie,
Mojego rodziciela, kiedy jeszcze w łunie