Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/191

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zabawiał się żywiących, teraz zaś włodarzy,
Zmężniawszy, skarbcem boga, straż nad wszystkiem czyni
Z ramienia Delfijczyków i zbożny w świątyni
Prowadzi odtąd żywot. Zaś matka młodziana,
Kreoza, wyszła za mąż, Ksutosowi dana
Z powodu następnego: W wojennej zawiei,
Co spadła na Ateny i na lud Eubei,
Na plemię Chalkodona, miał udział i, w boju
Odważnie się sprawiwszy, wziął w nagrodę znoju
Kreuzę, choć człek obcy, Achejczyk, Ajola,
Zeusowego syna latorośl... Lecz dola
Obcego niewesoła: dotąd są bezdzietni.
W nadziei, że im życie potomstwem uświetni
Apollon, przyszli dzisiaj do jego wyroczni,
Loksyasz sam kieruje sprawą, najwidoczniej
Dziecięcia swego pomny. Gdy się Ksutos zjawi
W świątnicy, on go chłopcem swym pobłogosławi,
Wmawiając weń, że jego to jest syn. W ten sposób
Kreuza doń się przyzna, wobec innych osób
W ukryciu pozostanie miłość Loksyasza,
A chłopiec dojdzie praw swych. I Hellada wasza
Zwać będzie go łonem, władcą, który kraje
Azyjskie wam osiedli... Ale teraz w gaje
Odejdę wawrzynowe, zaczekam, jak dalej
Rozwinie los się chłopca i jak się ustali.
Lecz oto sam on idzie, Loksyasza plemię.
Ażeby przed świątynią pozamiatać ziemię
Gałęźmi laurowemi... A nazwa Iona
Przezemnie z bóstw pierwszego jest dziś wymieniona.
Znika.