Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/185

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ajgialeju, wodzem stanąwszy na czele,
Miast ojca. Nie opuszczą ciebie przyjaciele:
Tydeja syn przybędzie ci w pomoc z Etolji,
Diomed, tak nazwany z rodzicielskiej woli.
Zaledwie lekki zarost pokryje wam lice,
Zbierzecie lud Danaów, w tarcze i przyłbice
Spiżowe wielce strojny, i pod Kadma bramy
Ruszycie, gdyż innego ratunku nie mamy,
Prócz tego, byście wówczas, niby młode lwięta,
Napadli gród ten stary. Niech każdy pamięta,
Że tak uczynić musi. W pieśni żyć będziecie,
Epigonami zwani po helleńskim świecie.
Ta z wolą bóstw chwalebna spełni się wyprawa.

TEZEUSZ.

Posłuszny-m twemu słowu, o Pani łaskawa,
Ateno! Ty mnie wspierasz, bym nie padł przypadkiem.
Tych zwiążę ja przysięgą! Ty bądź moim świadkiem
I prowadź jak najlepiej! Grodu z swej opieki
Nie puszczaj, a los krzywy będzie nam daleki!

CHÓR.

Chodźmy, Adraście, i bądźmy gotowi
Złożyć przysięgę miastu i mężowi,
Co trud za nas poniósł czci godny!