Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/164

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Patrzeć na dzieci mych poległych skon,
Choć dzień dzisiejszy to cud
Po mej poprzedniej męki gorzkich dniach!

*

Przecz Czasu odwieczny ten Bóg
Tak nie chciał uszczęśnić nas,
Abyśmy bez mężów po czas
Żyły dzisiejszy? Przecz
Rzucił nam dzieci na tór naszych dróg?
Żaden, o, żaden nie rani tak miecz,
Jak strata dzieci! Wraz
Ból to największy dla mnie, ból i strach.


∗                    ∗

Lecz oto widzę, że niosą już ciała
Tych, których śmierć nam tak strasznie zabrała!
Jakżeżbym chętnie, moje dziatki miłe,
Zeszła dziś z wami w mogiłę!

Na scenę wnoszą ciała poległych siedmiu wodzów; na czele pochodu Tezeusz i Adrastos.
ADRASTOS.

Pieniami jęknijcie nowemi
Po tych, co się kładą do ziemi,
Mym żalom niech, matki, słyszące mój żal,
Żałośnie odpowie wasz wtór!

CHÓR.

O dziecię, jak witać cię mam.
Ja, matka? Odchodzisz mi w dal!...
Witaj u śmierci bram!

ADRASTOS.

Ojej! Ojej!