Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wypada rychło z łaski i za swe usłużne
Zabiegi idzie w karę, by z niej oszczerstwami
Wymigać się nowemi. Jakżeż między wami
Lud rządzić może grodem cnie i sprawiedliwie,
Dowodów nie badając? Nie! na życia niwie
Czas tylko, a nie pospiech lepszą rodzi wiedzę.
A wieśniak, co za swoją nie wychodzi miedzę,
Chociażby nawet światły, możeż przy swej pracy
Pilnować dobra gminy? Źle, gdy ladajacy
Kierują losem państwa; szlachetnych to boli,
Gdy podlec, który szastał pochlebstwem dowoli,
Gdy taki, co był niczem, wygadany złodziej.
Zyskawszy władzę, ludziom językiem przewodzi.

TEZEUSZ.

O, szczwany i w języku biegły to wysłaniec!
Że śmiałeś wdać się ze mną w ten na słowa taniec,
Posłuchaj, gdyż ty sporu jesteś dziś powodem:
Najgorzej, kiedy władzę sprawuje nad grodem
Pan jeden, bo — i rzecz to chyba najprzedniejsza —
Praw niema tam dla wszystkich, ten zasię umniejsza
Na korzyść swą, co innym słusznie się należy.
Równości tam nie znajdziesz. Gdzie zaś władzę dzierzy
Ustawa napisana, tam ludzie ubodzy
Na równi z bogatymi jednako są drodzy
W obliczu praw i słaby możnego przełamie,
Gdy ma przy sobie słuszność. A i to jest znamię
Wolności, gdy się wzywa publicznie: »Kto gminie
Zbawienną mniema służyć poradą, ten ninie
Wystąpić niechże raczy!«... Sławą się okryje,
Kto taką przyniósł radę, a natomiast czyje
Nie zechcą mówić usta, to milczą. Czyż można