Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ku ziemi i ku słońcu i ku Demeterze,
Ku Pani tej z pochodnią zwróćcie się, niech szczerze
Poświadczą, że są na nic wszystkie nasze modły.

PRZODOWNICA CHÓRU.

Potomku Pelopsowy! I nas tu przywiodły
Z krainy pelopijskiej nasze kroki, jedną
Więc mamy krew w swych żyłach. Cóż ty ze mną, biedną
Staruszką, chcesz uczynić? Chcesz mnie wygnać z kraju?
Odmawiasz, czego nigdzie niema obyczaju
Odmawiać? Wszak zwierz dziki w skałach ma schronisko,
Niewolnik u ołtarza! Kiedy burza bliska,
Gród tuli się do grodu! Bo juści na świecie
Trwałego chyba szczęścia nigdy nie znajdziecie!...

CHÓR.

Podnieś się, biedna, ach! podnieś
Z świątynnych płyt Persefony!
Podnieś się, pndnieś, kolana
Obejmij mu swemi ramiony.
Proś go, by zwłoki ci oddał
Onej pobitej młodzieży.
Co, padłszy u murów Kadmowych,
Niepogrzebiona tu leży!
O drogi, o luby mój władco,
Najprzesławniejszy w Helladzie,
Do brody dziś twojej przypada,
Do kolan się twoich kładzie
Nędzna, znękana staruszka
I prosi i łka i zaklina
I żebrze i blaga, byś, panie,
Nie rzucał zewłoku jej syna
Na pastwę dzikiego zwierzęcia