Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Panować będą w kraju. Gdyż na ziemskiej niwie
Nie może przebrzmieć ród nasz, twój i mój, nie może
Słuch zginąć i o Troi. Bo takie jest boże
Zrządzenie, chociaż gród ten padł z woli Pallady.
Zaś ciebie, byś miłości żywe widział ślady,
Z ogniska wszelkich ludzkich cierpień wyprowadzę
I w bóstwo cię zamienię — nieśmiertelną władzę
Żywota dzierżyć będziesz w Nerejowej hali,
Sam bóg, przy mnie, bogini. Stamtąd, gdy się z fali
Wychylisz, gdy na głębiach suchą[1] staniesz nogą,
Synaczka Achillesa ujrzysz postać drogą,
Władnącą śród wysp pięknych w obrębie Euxynu,
Nad Leuki wybrzeżami. Lecz teraz do czynu:
Z zwłokami spiesz do Delfów, a gdy będą w grobie,
Ku dawnym skałom Sepji idź i usiądź sobie
W żlebisku ich głębokiem i czekaj, aż w gronie
Nereid pięćdziesięciu wypłynę nad tonie
I wezmę cię ze sobą. A to, co ci losy
Dziś dały, musisz znosić, bo tak chcą niebiosy.
Więc przestań już narzekać nad umarłych dolą.
Cokolwiek spotka ludzi, z bożą to ich wolą
Spotyka. Umrzeć trzeba. Niema na to środka.

ANDROMACHE.

O cześć ci, Przedostojna! Cześć, małżonko słodka,
Nereuszowa córko! Wszystko, co mi zleci
Twa warga, godne ciebie i godne jest dzieci,
Przez ciebie urodzonych! Narzekać przestanę
Na rozkaz twój, bogini! A gdy pochowane
Już będą drugie zwłoki, pójdę, by się dostać

  1. Oznaka bóstwa.