Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/99

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ona to idzie wraz z mężem!... O, człek
Najlepszy ci ginie, ty miasto
Ferejskie! O. płaczcie! O, w piersi się bijcie!
Odchodzisz nam,
Ty najgodniejsza niewiasto!
Złamana, zstępujesz do bram
Podziemnych przybytków Hadesa!...
Nigdy nie powiem, by więcej wesela
Było w małżeństwie, niż bólu...
Dowodów na to przeszłość mi udziela,
A i na naszym widzę to dziś królu,
Co, najzacniejszą tracąc oto żonę,
Niepocieszone
Będzie miał życie
Na zawsze!

Na scenę wchodzi Admetos z opartą na jego ramieniu Alcestą oraz dziećmi.
ALKESTIS.

Słońce! Światłości! Błękicie!
O lotne wy obłoki, krążące po niebie!

ADMETOS.

Obojga nas nieszczęsnych widzą, mnie i ciebie...
Za jakie ty nas winy karzesz śmiercią, Boże!?

ALKESTIS.

Ziemio! Dworzyszcze! Ty łoże
Dziewicze w ziemi Iolka, w mej ojczyźnie lubej!

ADMETOS.

O, krzep się, krzep, ty biedna! Ratuj mnie od zguby,
Do bogów zanoś modły, nuż pomogą oni!