Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/94

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Na łany
Przyszłaby nasze z nieznanej
Drogi dalekiej!
On jeden wskrzeszał z mogiły,
Lecz strzały go Zeusa ubiły!
Skąd płynąć ma życia odwaga?

∗                    ∗

Wszystko nasz władca już czyni:
Krwią przesycony
Dym się unosi z świątyni.
Wszystkich już bogów ołtarze
W ofiarnym płonieją żarze,
A znikąd nie widać obrony!
Lecz patrz! Jedna z służebnic ku nam tutaj kroczy...
Z jakiemiż spieszy wieśćmi? We łzach są jej oczy!

(Do sługi wchodzącej na scenę)

Wzdyć godzi się narzekać, godzi wołać biada!,
Gdy państwu nieszczęśliwa dola się układa.
Lecz radzibyśmy słyszeć, czy żyje twa pani,
Lub czy też niema żadnej już nadziei dla niej?

SŁUGA (pokojowa).

Umarłą albo żywą zwijcież ją — jak chcecie!

CHÓR.

Któż może być wraz żywy i zmarły na świecie?

SŁUGA.

Pasuje się ze śmiercią, dni jej policzone.

CHÓR.

Nieszczęsny! Taki człowiek taką traci żonę!