Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/95

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


SŁUGA.

Uczuje to pan wówczas, kiedy będzie po niej.

CHÓR.

Nadziei niema żadnej? Już się nie uchroni?

SŁUGA.

O nie! Jej czas już nagli... Umrze każdej chwili.

CHÓR.

A wszystko, co potrzeba, czy już zarządzili?

SŁUGA.

Strój gotów, w którym mąż ją do mogiły złoży.

CHÓR.

Niech wie, że ginie w chwale, ona, śród przestworzy
Słonecznych najgodniejsza między niewiastami.

SŁUGA.

I owszem! Najgodniejsza! Któżby się też z nami
Chciał sprzeczać? Bo i jakaż będzie białogłowa
Wybrana z pośród innych? Nie będąc gotowa
Umierać za małżonka, w jakiż większy sposób
Okaże mu swą miłość? Dla wszystkich to osób
W tem mieście rzecz wiadoma.. Lecz jak się sprawiała
W komnacie, posłuchajcie — dziwota niemała!
Widząca, że się zbliża dzień, ten wzór małżonki
Oblewa wodą z rzeki swe bielutkie członki
I potem, strój z cedrowej wydobywszy skrzyni,
Dostojnie się ozdabia, wreszcie modły czyni,
Stanąwszy u ogniska z słowami zbożnemi:
»O Pani! Ja już dzisiaj schodzę do podziemi,