Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/506

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PRZODOWNICA CHÓRU.

Szalonyś! Na przybyszach tych cóż nam zależy?
Lecz czemu się nie kwapisz do królewskich dźwierzy?

GONIEC.

Nie prędzej, aż mi ci tam wyjawią dokładnie,
Gdzie król jest, gdzie go moja wiadomość dopadnie.

Stukając do drzwi

Hej! rygle mi odsuńcie! Do was się tej chwili
Ja zwracam, byście króla wraz powiadomili,
Że jestem tu u bramy! Nowe jest nieszczęście!

THOAS (we drzwiach otwartych).

Któż wrzeszczy tak straszliwie? Czyje walą pięście
W bożego domu bramy? Któż spokój narusza?

GONIEC.

Skłamały! Ha! skłamały! (wskazując na Przodownicę chóru) Rzekła mi ta dusza
Że ciebie nie ma tutaj, a tyś jest tu, książę.

THOAS.

A jakiż cel, zysk jaki z tem się dla nich wiąże?

GONIEC.

Opowiem ci to później. Teraz, jaka szkoda
Spotkała nas, posłuchaj. Ta dziewica młoda,
Kapłanka Ifigenia, uszła precz tą dobą
Do spółki z przybyszami, zabrawszy ze sobą
I ten nasz obraz święty!.. Chytre oczyszczenie!

THOAS.

A cóż ją tak opęta? Cóż nią tak pożenie?