Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/468

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ORESTES.

Więc sama, z mieczem w ręku, zabijasz ofiary?

IFIGENIA.

Nie! Włosy-ć tylko skropię ze święconej czary.

ORESTES.

A kto, jeżeli wolno pytać, rzezie czyni?

IFIGENIA.

Od tego mamy ludzi we wnętrzu świątyni.

ORESTES.

Gdy umrę, to gdzie mnie się, powiedz mi, pogrzebie?

IFIGENIA.

Jest w wnętrzu ogień święty, a grób w halnym żlebie.

ORESTES.

Bodajby mnie tam siostry ułożyły dłonie!

IFIGENIA.

Daremnie, kimbądź jesteś, sięgasz dzisiaj po nie,
Człowiecze nieszczęśliwy! Siostra twa przebywa
Zdaleka od tej obcej krainy. Lecz żywa
Jest we mnie chęć uczynić dla ciebie, co można,
Bo jesteś Argejczykiem. Więc ma ręka zbożna
Kosztowny strój ci włoży do grobu, namaści
Oliwą żółtą ciało i płyn, z kwietnich haści
Zebrany przez brunatnych, górskich pszczółek roje,
Na stos ci twój wyleje. Lecz teraz w podwoje
Świątyni bożej pójdę po ono pisanie,
Ty nie miej do mnie żalu...
(Do sług, otwierających wrota świątynne).
A miejcie mi na nie,