Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/447

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Bym w ślubnej stanęła szacie
Przy którymś z helleńskiej młodzieży,
Jeno na losy ponure,
Na straszne, ofiarne męki,
Na rzeź z ojcowskiej ręki.
I do piaszczystych wybrzeży,
Ku tej aulidzkiej toni
Poniesie mnie zaprząg koni —
Lecz nie na śluby
Oblubienicę poniesie
Nerejowego wnuka,
Jeno ach! zguby,
Zguby jej szuka!
Wyrocznia kazała tak boża!
I oto, gość tego morza,
Co niegościnnem zwie się,
Cudza pomiędzy cudzemi,
W dzikiej dziś mieszkam ziemi,
Bez męża, bez kraju, bez dziatwy
Żywot prowadzę niełatwy.
Hymn nie popłynie tu szczery
Na cześć argiwskiej Hery!
Pieśń tu nie zabrzmi radośnie
Przy błogo warczącem krośnie,
Jak tam, śród tych łanów,
Gdzie tkają rówieśnic gromady
Obraz attyckiej Pallady,
Albo też walki tytanów.
Tu ja ołtarze,
Krwawe spełniając zwyczaje,
Krwią zarzezanych cudzoziemców, mażę,
Że aż mi serce się kraje,