Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/307

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dokąd mnie zagnasz, niebogę?
W domu jakiegoż ja pana
Będę służyła, sprzedana?
Dokąd pokażesz mi drogę?
Czy do doryckich wybrzeży,
Czy do Ftiotis, gdzie świeżej,
Najmilszej rodziciel fali,
On, Apidanos, śród pól się krysztali,
Które, jak mówią, użyźnia swą wodą?

*

Chcesz, by, ruszywszy wiosła,
Łódź mnie, nieszczęsną, poniosła
Na dolę żałosną, do ziemi,
Gdzie ongi liśćmi boskiemi
Drogiej służyły Latonie
I palma ta pierworodna
I wawrzyn, ozdoba przegodna
Zrodzonych z boga? Czy w gronie
Delijskich dziewic, o Pani,
Będę ci mogła nieść w dani
Hołd dla twej złotej przepaski
I dla strzał twoich, o pełna ty łaski
Mieszkanko niebios, święta Artemido!?


∗                    ∗

Lub czy w Pallady gród
Będziesz mnie, wietrze, wiódł,
Abym w kunsztownym wzorze
Zdobiła suknie boże,
Bym szafranowe szaty
W haft przystrajała bogaty,
W konie i wóz,
Albo w tytanów ród,