Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ADMETOS.

O jakżeż ja wejdę
W te domu podwoje,
Gdy tak się zmieniło
W nich szczęście to moje?
Inaczej się działo,
O biada mi, biada!,
Gdy ze mną szła razem
Weselna gromada,
Gdym wiódł tu małżonkę
Najszumniej, najgodniej
Przy pieśniach, przy blasku
Pelijskich pochodni!
Weselny nam orszak
Piał hymny w zawody,
Że tak się kojarzą
Wysokie dwa rody.
Dziś, w miejsce radosnych,
Żałobne brzmią nuty
I, zamiast szat białych,
W godzinie tej lutej
W małżeńskiej sypialni
Sieroce podwoje
Te czarne, te smutne
Prowadzą mnie stroje!

CHÓR.

W czasie, gdy żyłeś szczęśliwy,
Nieświadom żadnej katuszy,
Uderza
Grom niespodziany!
Lecz życia-ś się nie zbył ni duszy!