Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ADMETOS.

Bodajbyś potrzebował kiedy mej podpory!

FERES.

By miał kto ginąć za cię, bierz żonę po żonie!

ADMETOS.

Żeś niechciał umrzeć, wstydem niech ci lico spłonie!

FERES.

Przesłodka ach! przesłodka jest ta światłość boska!

ADMETOS.

Niegodna-ć jest mężczyzny taka chęć i troska.

FERES.

Śmiejący się ty starca nie pochowasz w grobie.

ADMETOS.

Gdy umrzesz, wzdyć niesława zostanie po tobie.

FERES.

Po śmierci już mnie żadna nie sięgnie zniewaga.

ADMETOS.

Bezwstydną bywa starość, aż serce się wzdraga.

FERES.
(pokazując na zmarłą Alkestis).

Bezwstydną ta niebyła, tylko pozbawioną
Rozumu.

ADMETOS.

Idź-że precz stąd! Pozostaw mnie z żoną.
Pogrzebać mi ją pozwól!...