Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/367

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Lecz ani pieśni nierozumiało
Ni celu szańców, które sypało —
I pomyślałem: Wielkie sądy Twoje,
O Ty! co dzieciom niewoli
W tej pracy piosnkę dajesz jako zbroję,
Jako ziarno przyszłej doli…


GÓRSKIE ŹRÓDŁO.
SZKICA.
(POŚWIĘCONE R***.)
I.

Między szczytami skał mchem posiwiałych,
Gdzie kwiat umiera, drzewo schnie i ginie,
A śmierć osiadła wśród głazów zdziczałych,
W tej niemej szczytów skalistych dziedzinie,
Źródło tam ciche i samotne biło,
Wśród tej martwoty samo jedno żywe,
Jak serce młode a tem nieszczęśliwe,
Że żyło
Tam, gdzie już wszystko — wszystko dawno martwe było. —


II.

W dzień piekło słońce głazy rozpalone
Których wieczorna niechłodziła rosa,
A nocą szczyty szronem ośnieżone
Marzły, gdy mgłą je kwefiły niebiosa…
Czasem do źródła ptaszek jeden tylko
Przyleciał, siadł, zanucił krotką chwilką,
Zwierciadło jego dzióbkiem pocałował,
Podnosił główkę i znowu żeglował
W błękity —
Ku gajom dolin — z trwogą mijając skał szczyty…