Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


A gra mu co raz rośnie – olbrzymieje,
Twarz jego niebios jasnością się śmieje
A pieśń powodzią co wyłomy czyni
W brzegach – i pola swym zdrojem zalewa
Tak zdusza jego coraz cudniej śpiewa
Lecz słabnie... cichnie — kędyś się oddala
Ton gdzieś za tonem wysoko omdlewa
I szczęsny tylko ziemi się użala..
I tam za Polską modląc się tonami
Pieśń ta z aniołów łączy się głosami
A głowa grajka na piersi opada –
Smyczek wysunął się z rąk – a gromada
Na próżno woła pieśni i śpiewaka
Bo ich oboja dola już jednaka –
Bo jego młoda dusza w niebowzięta
Tam! – Cię doprzędzie hymnu nitko święta!...

Nad Wisłą cisza – krzyże i mogiły –
[1] A dzwon pęknięty – warknął z całej siły!

                                                                     (1857. Kraków.)


  1. W jednej z baszt klasztoru Zwierzynieckiego jest stary pęknięty dzwon, w który młotem uderzają siedemkroć w przestankach siedmiu, Ave Maria – kto chce mieć uzmysłowione pojęcie tego słowa «groza» niech posłucha w sobotę wieczorem jak dzwon ten kończąc harmonię dzwonów nadwiślańskich, dzwoni za utopionych w Wiśle....