Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/356

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Gwiazd tych promienie jak hymny tysięcy,
Jasnych aniołów — których glos uroczy
Chmurne przestwory od cieniów północy
W boskiem objęciu i wstrząsa i wieńczy —
Ale tu jeszcze... w tym smutnym padole,
Taż sama cisza!... te same topole!...

1856.

DO MELANCHOLII.
ELEGIA.

O melancholio nimfo, zkąd ty rodem?...
Słowacki.

Siostro rozpaczy! melancholio mila!
Ty w parze z nieszczęściem chodzisz,
Lecz ciebie moja pieśń dzisiaj uczciła,
Choć ty czarne myśli rodzisz!...
Za czarną chmurą twej cichej zasłony
Duch jak słońca czoło jasne
Wspomnień ciemnością w koło otulony,
Rozpamiętywa dni własne...
I śmiechem przeklął myśl o szczęściu własnem
Podeptał nadzieji kwiaty,
Byle im czoła mógł promieniem jasnym
Otoczyć za cierńców straty...
«O!... naucz powstać nad to, co skarlone,
«Przekląć ojczyzny tyrana,
«Zszlachetnić, co złą wolą niespodlone
«W ciemność strącając szatana!...
«A z nocą walczy blask porannej zorzy
«A światłość w ciemnościach świeci,
«O myśli moja, podobnaś do róży,
«Co gruzy ludzkości kwieci!...»
Odwróć mi od ust — te węże czułości,
Co pala w życia kolei,
Duch by nie zgasił pożarów miłości
Łzami — ten — ogień nadzieji...