Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/354

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wśród stron pustych, zdziczałą mą pieśnią samotny —,
Z pieśnią co popłynęła — w prąd swój niepowrotny,
Co z tobą i po tobie — będzie płynąć wieki!...

1854.

POWRÓT.
ELEGIA.

Taż sama cisza! te same topole
Jak cienie, we mgłach nad smętarzem stoją,
I szepcząc modły w zielone półkole,
Pierścieniem życia gród umarłych stroją!
Taż sama cisza!... tylko mur się schyla,
I nów jak łódka w falach chmur płynący
Już się przemienił stokroć! — on umila
Ten pałac duchów smętny i milczący...
Myśli o myśli! czemuś tak daleko
Ja Cię przeczuwam ... zstąp jak niegdyś we mnie
Łzo dziecię serca! oświeć oko moje,
Jak niegdyś czysta pod smutną powieką!
Za chwilą chwilka przesunie przyjemnie
I znów mogiłę w te kwiaty ustroję!...
Na tej mogile ... wsparłszy twarz na dłonie
Jak niegdyś w umyśli pogrążę się kole
Jak błogo złożyć tu! płonące skronie...
Taż sama cisza!... też same topole!...
Wszystko jak niegdyś, spokojne, milczące
O! jak tu cicho ... jakże świat daleki!...
Wszystko jak niegdyś nieme — ciche — śniące —
Mnie tylko burza rwie łono tęskniące!...
Chciałbym o drzewo wsparty szeleszczące,
Posągiem tutaj skamienieć na wieki,
Z lawą mej piersi — strzedz posągiem grobu —
A kiedy wieki i burze z nad globu
Przewieją w wieczność długim dat przeciągiem,
Na szczątkach grobu runąć tu posągiem,